Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Haft krzyżykowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Haft krzyżykowy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 sierpnia 2020

Jasmina

      Praca nad moja panną postępuje. Wolno, czasami bardzo wolno, ale jednak.Zdjęcia jak zwykle robione nocą. Oto ona:





niedziela, 13 stycznia 2019

Jasmina w 2019 roku.


     Zawsze kończę kartkę wzoru późnym wieczorem dlatego zdjęcia są jakie są. Jaśminy przybywa powolutku, tak jakbym wolniej haftowała. I chyba tak jest. Praca się ślimaczy i nie wiem co zrobić, aby wyjść z impasu. Chyba zacznę wyszywać maluchy.




          Jasmina  w styczniowym słońcu.

poniedziałek, 20 czerwca 2016

I... nadal Jasmina

     
        Musiałam wyprać Jaśminę bo mi się zachlapała herbatą. I zobaczcie co się stało! Mam nadzieję, że to nie nici mają inny odcień tylko proszek do prania wybielił tło obrazu. Jeżeli tło nie wyblaknie po praniu - to diabli nadali! Nie mam pojęcia czy dalej szyć czy dać sobie spokój. Zaczęłam trzecią kartkę, nie widzę żeby różniły się kolory nitek.

       I zobaczcie jaka równiusieńka krecha. Gdybym chciała zrobić umyślnie, nie udałoby mi się!
     

 


      Dziękuję za miłe komentarze, jeszcze nie obiecuję poprawy. Myślę, że  niebawem będę grzeczna i systematyczniej będę zaglądać do Was i na mojego bloga.

Dobranoc! Muszę się przespać z tą Jasminą!

piątek, 27 listopada 2015

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Jasmina, Jasmina, Jasmina...


    Małą Jasminę haftuję i haftuję i końca nie widać.  Haftuję ją już tak długo, że zajmie mi to chyba dziesięć lat. To się nazywa ładnie "dawkowanie przyjemności".





    Jeszcze wyszyję jedną kartkę i zacznę nowy rząd.


 

  Aparat fotograficzny kupiony w grudniu zepsuł mi się.  Przycisk migawki nie działa, a może to wina teleobiektywu? W tym tygodniu wybieram się do sklepu niech chłopaki zobaczą.
  A swoją drogą, jak to wszystko jest robione skoro po pół roku już nie działa? Zwykły kompakt jest nie do zdarcia. Ptaszki i święty spokój muszą poczekać!











   Serweta prawie zrobiona, zostały dwa rzędy zakończenia. Nie podobają mi się te ostatnie rzędy, zapał pewnie ostygł z tego powodu. Wolałabym prostsze wykończenie, ale w tej chwili nie mam czasu na wymyślanie słupków. I tyle na froncie robót ręcznych. Taka pracowita stagnacja:)

   Pozdrawiam Kajka



   

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Wieje, wyje wicher!



    Wieje, wyje wicher! Nieprzyjemnie... Ale i brzydka pogoda ma swoje zalety!
Skończyłam kolejną kartkę Jasminy i szybciutko się chwalę.






     Frywolitkuję - łatwo nie jest. Ćwiczę, ćwiczę i ćwiczę... Jedno mogę powiedzieć, miło trzyma się czółenko! Malutkie, przyjemnie leży w dłoni. Po dużych haftach fakt, że można mieć robótkę w kieszeni, zachęca do ćwiczeń.

     Chranno, proszę  Cię  o radę.  Jakie czółenko kupić? Moje obecne kupiłam w pasmanterii tak przy okazji. Jak już pisałam, Mercedesem nie jest, raczej Syrenką. I jednym i drugim dojedzie się do celu, ale komfort jazdy i praca silnika to już inna sprawa. Nici jutro kupię, bo doświadczalnie stwierdziłam, że zwykły kordonek się nie nadaje.

     Luno-malutka, oczywiście że myślę o teleobiektywie. Zastanawiam się nad Nikonem 55-300 i 70-300. Opinii w necie jest całe mnóstwo i można zwariować od ich czytania. Odnoszę wrażenie, że wiem jeszcze mniej po lekturze niż przed nią. Dyskusje o aparatach i obiektywach zaczynają przypominać dyskusje polityków. Kończą się podobnie jak polityków - fani fotografii zaczynają się obrażać. Wybór aparatu był niełatwy, ale poszłam na łatwiznę i stwierdziłam, że jeżeli rozwinę swoje umiejętności to kupię zachwalany w necie d7100.Zamknęłam oczy i wskazałam palcem.
   Proszę, napisz mi co sądzisz o tych dwóch obiektywach. Twoja opinia będzie dla mnie bardzo pomocna. I co sądzisz o Tamronie? 

    Dziękuję za miłe komentarze. Bardzo mi miło, że należę do waszego grona fanek-rękodzielniczek, kobiet o złotych rękach!

     Miłego tygodnia, oby nitki się nie plątały!



sobota, 27 grudnia 2014

Jasmina - ponownie

    Kto czyta książki wie, że są dwa rodzaje czytelników. Ci, którzy pamiętają wszystkie przeczytane książki i ci, którzy ich nie pamiętają. Jedni i drudzy twierdzą, że każdy z tym systemów jest dobry. Koszmarem dla kogoś kto doskonale pamięta treść książki jest ponowna lektura. Niewątpliwie zaletą "zapominalskich" jest to, że  czytają książkę jakby robili to po raz pierwszy. I ja to zrobiłam, jednak  ciągle miałam  wrażenie, że losy bohaterów są mi znajome. Chodzi mi o "Latarnika" C. Lackberg.

   Wieczorami wyszyłam następną kartkę Jasminy. Panienka ma już bransoletkę.



  Na zdjęciu jest też moje pudełeczko po toruńskich piernikach. Bardzo użyteczne i pamiątkowe. To mój system na mieszane kolory w goldenach, gdy nie wyszywam zamykam i chowam do szuflady.

środa, 10 grudnia 2014

Jasmina reaktywacja!

     Wydawać się mogło, że została żywcem pogrzebana sprezentowana od męża na urodziny. Leżała sobie odłogiem. I to nie tylko z powodu choroby w rodzinie. Także z powodu moich zawirowań zdrowotnych  i mojej niechęci do haftu.
   Aż tu nagle, jak aktorka hollywoodzka, odbiłam się od dna.... I zaczęłam, a haft znów zaczyna sprawiać mi przyjemność.




     Samplerek  dostał  serce i nam nadzieję, że niedługo go skończę. Trudno mi się wyszywa bo drobne krzyżyki, a wzrok ostatnio szybko mi się męczy. Może brak jakiejś witaminy?




wtorek, 15 lipca 2014

    Robótkowo ma być dzisiaj. Rozgrzebane mam wszystko. Czasem mam wrażenie, że i moje życie zaczyna takie być. 

     Szydełko trochę mnie znużyło. Mam już wszystkie kwadraty do narzuty dla mamy. Muszę je zszyć, ale nie mam ochoty. Białe są trochę większe. Włóczka jak widać jest różnej grubości. Mam nadzieję, że po wypraniu wszystko się wyrówna.




     Gdy mama zachwyciła się serwetą, ochoczo zaczęłam robić i dla niej. 


 

 Zapisałam się na SAL, materiał hołubiony przeze mnie niestety nie nadaje się. Nie chcę szyć samplera na aidzie, wolę haftować na lnie. Mam zachomikowany wrzosowy i muszę zobaczyć czy będzie dobrze wyglądać czarna nitka.

    Jasminy nic nie przybyło. Trochę przybyło samplera Rapsody in Red, który haftuję zielonymi nitkami.


 





 

środa, 25 czerwca 2014

Uwaga! Chwalę się...

      Dlaczego maj i czerwiec oprócz piękna daje nam moc obowiązków?  Jestem tak zmęczona, że nie mam siły myśleć. Mogą się zakraść różne błędy logiczne, ortograficzne, stylistyczne, gramatyczne i inne. Strach pomyśleć ile można popełnić błędów!

     Ale pokazuję Wam, moje miłe, co zrobiłam w wolnych chwilach:








   
   Kwadratów zrobiłam już 55 sztuk. Jeszcze 45 i powinien być wielki finał.
  
    A oto paluszek pięknej Jasminy. Zaczęłam drugi rząd, może będzie "rzędem przełomowym" i praca nabierze tempa.



A na deser...

Mój Pan Borys.
   

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Ptaki przyjazne fotoamatorom i robótki ręczne.

    Ptaki, które chętnie pozują do zdjęć, nie są ogólnie lubiane. W moim mieście gołębie rozpanoszyły się na dobre. Bardzo dobrze odżywione, nawet w maju są systematycznie dokarmiane przez starszych ludzi.  Często widzę jak gołębie nieśpiesznie spacerują po jezdni. Dopiero metr od rozpędzonego samochodu zrywają się do ucieczki. Na trawniku przed psem ledwo usuwają się, a gdy psiak idzie w ich kierunku unoszą się na metr potem spokojnie opadają. 
   Gołębie,  rozbisurmanione i przyzwyczajone do wygodnego życia, giną pod kołami samochodów. Mieszkańcy mają serdecznie dość brudzenia ptaków, niektórzy założyli sobie plastikową siatkę na balkonie. Nie mogą powiesić wypranych ubrań. Sprzątanie też nie należy do przyjemności. W pracy panie sprzątaczki narzekają na ptaszory, bo muszą myć okna i parapety pobrudzone przez gołębie. 
     W chwili obecnej nasz blok nie jest zasiedlony przez gołębie, ale już znaleźli się dobrzy ludzie, którzy nadal je dokarmiają. Więc tylko czekać.
     Nie jestem przeciwna dokarmianiu ptaków czy dzikich zwierząt, ale jest czas kiedy to im służy, pomaga przetrwać zimę. Inna sprawa, że nigdy nie widziałam w tym zajadającym towarzystwie sikorek czy nawet wróbli. Tylko gołębie i kawki.




     Pamiętacie 100 kwadratów, które zrobiłam? Różniły się odcieniem. Mamie bardzo podobała się moja narzuta i wyraziła chęć posiadania podobnej. Myślę, że zagospodaruję niechciane zapasy.


      Aby poprawić sobie humor kupiłam SH tamborek, dwie tkaniny i wosk. Wosk widziałam dawno,dawno temu u Rosjanek i miałam straszną chęć, aby go wypróbować. Jak zwykle szału nie ma. Na krótkiej nitce wosk zachowuje się dobrze. na długiej, mechaci się pod koniec wyszywania i mam nieprzyjemne uczucie jakbym trzymała włochatego robala. Tkaninę do haftu techniką hardangeru też wyobrażałam sobie inaczej. Spodziewałam się materiału wyglądającego jak płótno. Wygląda jak zwykła kanwa.




     Skończyłam pierwszy rząd Jasminy. Zajęło mi to cały rok! Straszne! Zaczęłam już drugi. Ten biały maz to brak kilku krzyżyków. Nie miałam odpowiedniej nitki. Już mam!




niedziela, 2 lutego 2014

Jajo wielkanocne -SAL



       Skończyłam SAL-owe jajo wielkanocne. Wyszywało się je bardzo przyjemnie. Koronkowy wzór prosty lecz efektowny. Jedynym minusem w tej pracy była nitka DMC. Robiły się na niej supełki, gdybym nie kupowała w pasmanterii, zastanawiałabym się nad jej pochodzeniem.







sobota, 18 stycznia 2014

Posłusznie melduję!


        Melduję, że ruszyłam z wielkanocnym samplerkiem. Szyję na lnie pojedynczą nitką DMC numer 704. Lubię haftować pojedynczą nitką.  Niteczka dodaje lekkości i delikatności.



     Moja narzuta ma się coraz lepiej. Mam już 220 kwadratów i jeżeli nic się nie stanie to będzie gotowa na Wielkanoc.

Tutaj jest 100 kwadratów...



... a tu cała reszta łącznie z włóczką.





sobota, 4 stycznia 2014

Jeszcze cieplutka


     Przed chwilą skończyłam kolejną stronę Jasminy. Aby skończyć pierwszy rząd muszę wyszyć 1,5 kartki.







     Została jedna kropeczka do wyszycia, ale już nie mam siły szukać w schemacie. Narzuta też się robi!
   Wszystkiego dobrego, Kajka