Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szydełko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szydełko. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 lipca 2015

Serweta


    Zrobiłam i prezentuję. Zrobiłam ją z kordonku nowosolskiego. Wyszła miękka i przyjemna w chwycie. Nitka podobna do "Serwetkowej". Lekko skręcona w związku z czym rozdwaja się a nie każdy to lubi. Przedostatnie motywy jakoś mi się lekko "falbaniły". Wykończenie nie bardzo przypadło mi do gustu. Wyprana i pięknie wyprasowana powędrowała w godne ręce. Sobie zrobię jaśniejszą i z cieńszego kordonku.
     



    Zdjęcia marne w związku z awarią mojego sprzętu. Więcej nie będzie - tyle wyszło.



  
    Moje domowe motylki kwitną jak zwariowane, aż się o nie martwię. Może to ostatni raz?

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Jasmina, Jasmina, Jasmina...


    Małą Jasminę haftuję i haftuję i końca nie widać.  Haftuję ją już tak długo, że zajmie mi to chyba dziesięć lat. To się nazywa ładnie "dawkowanie przyjemności".





    Jeszcze wyszyję jedną kartkę i zacznę nowy rząd.


 

  Aparat fotograficzny kupiony w grudniu zepsuł mi się.  Przycisk migawki nie działa, a może to wina teleobiektywu? W tym tygodniu wybieram się do sklepu niech chłopaki zobaczą.
  A swoją drogą, jak to wszystko jest robione skoro po pół roku już nie działa? Zwykły kompakt jest nie do zdarcia. Ptaszki i święty spokój muszą poczekać!











   Serweta prawie zrobiona, zostały dwa rzędy zakończenia. Nie podobają mi się te ostatnie rzędy, zapał pewnie ostygł z tego powodu. Wolałabym prostsze wykończenie, ale w tej chwili nie mam czasu na wymyślanie słupków. I tyle na froncie robót ręcznych. Taka pracowita stagnacja:)

   Pozdrawiam Kajka



   

wtorek, 15 lipca 2014

    Robótkowo ma być dzisiaj. Rozgrzebane mam wszystko. Czasem mam wrażenie, że i moje życie zaczyna takie być. 

     Szydełko trochę mnie znużyło. Mam już wszystkie kwadraty do narzuty dla mamy. Muszę je zszyć, ale nie mam ochoty. Białe są trochę większe. Włóczka jak widać jest różnej grubości. Mam nadzieję, że po wypraniu wszystko się wyrówna.




     Gdy mama zachwyciła się serwetą, ochoczo zaczęłam robić i dla niej. 


 

 Zapisałam się na SAL, materiał hołubiony przeze mnie niestety nie nadaje się. Nie chcę szyć samplera na aidzie, wolę haftować na lnie. Mam zachomikowany wrzosowy i muszę zobaczyć czy będzie dobrze wyglądać czarna nitka.

    Jasminy nic nie przybyło. Trochę przybyło samplera Rapsody in Red, który haftuję zielonymi nitkami.


 





 

środa, 2 lipca 2014

Wiosenny promyk

    Nie przepadam za szydełkiem. Co nie oznacza, że nigdy nic nie zrobiłam na szydełku. Lubię druty, wiele swetrów i sukienek na nich zrobiłam. Nie pomogły też uzasadnienia, że robótki szydełkowej szybko przybywa. Nie przepadam za szydełkiem...

   Sabrinę nr 2 z br. kupiłam bo zauważyłam ciekawe motywy na narzutę, którą mam zamiar kiedyś zrobić. Kiedy, dokładnie nie wiem, ale mam ją w planach.  Dopiero niedawno zobaczyłam tam całkiem ciekawą serwetę. Miałam dość kwadratów i krzyżyków, wzięłam bawełnę serwetkową, która też miała dość leżakowania w pudełku i zaczęłam robić "Wiosenny promyk". Ten kto nie robił na drutach lub szydełku nie wie, że takie robótki niekiedy przypominają sport ekstremalny! W rozpisce jak byk napisane jest, że muszę mieć 70 g kordonku o długości 570m/100g. Miałam 50 g o grubości - niestety nie mam już banderoli - ale jakby nie patrzeć 70 g nie równa się 50g. 

 Zostało tyle:





 A oto "Wiosenny Promyk":








środa, 25 czerwca 2014

Uwaga! Chwalę się...

      Dlaczego maj i czerwiec oprócz piękna daje nam moc obowiązków?  Jestem tak zmęczona, że nie mam siły myśleć. Mogą się zakraść różne błędy logiczne, ortograficzne, stylistyczne, gramatyczne i inne. Strach pomyśleć ile można popełnić błędów!

     Ale pokazuję Wam, moje miłe, co zrobiłam w wolnych chwilach:








   
   Kwadratów zrobiłam już 55 sztuk. Jeszcze 45 i powinien być wielki finał.
  
    A oto paluszek pięknej Jasminy. Zaczęłam drugi rząd, może będzie "rzędem przełomowym" i praca nabierze tempa.



A na deser...

Mój Pan Borys.
   

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Ptaki przyjazne fotoamatorom i robótki ręczne.

    Ptaki, które chętnie pozują do zdjęć, nie są ogólnie lubiane. W moim mieście gołębie rozpanoszyły się na dobre. Bardzo dobrze odżywione, nawet w maju są systematycznie dokarmiane przez starszych ludzi.  Często widzę jak gołębie nieśpiesznie spacerują po jezdni. Dopiero metr od rozpędzonego samochodu zrywają się do ucieczki. Na trawniku przed psem ledwo usuwają się, a gdy psiak idzie w ich kierunku unoszą się na metr potem spokojnie opadają. 
   Gołębie,  rozbisurmanione i przyzwyczajone do wygodnego życia, giną pod kołami samochodów. Mieszkańcy mają serdecznie dość brudzenia ptaków, niektórzy założyli sobie plastikową siatkę na balkonie. Nie mogą powiesić wypranych ubrań. Sprzątanie też nie należy do przyjemności. W pracy panie sprzątaczki narzekają na ptaszory, bo muszą myć okna i parapety pobrudzone przez gołębie. 
     W chwili obecnej nasz blok nie jest zasiedlony przez gołębie, ale już znaleźli się dobrzy ludzie, którzy nadal je dokarmiają. Więc tylko czekać.
     Nie jestem przeciwna dokarmianiu ptaków czy dzikich zwierząt, ale jest czas kiedy to im służy, pomaga przetrwać zimę. Inna sprawa, że nigdy nie widziałam w tym zajadającym towarzystwie sikorek czy nawet wróbli. Tylko gołębie i kawki.




     Pamiętacie 100 kwadratów, które zrobiłam? Różniły się odcieniem. Mamie bardzo podobała się moja narzuta i wyraziła chęć posiadania podobnej. Myślę, że zagospodaruję niechciane zapasy.


      Aby poprawić sobie humor kupiłam SH tamborek, dwie tkaniny i wosk. Wosk widziałam dawno,dawno temu u Rosjanek i miałam straszną chęć, aby go wypróbować. Jak zwykle szału nie ma. Na krótkiej nitce wosk zachowuje się dobrze. na długiej, mechaci się pod koniec wyszywania i mam nieprzyjemne uczucie jakbym trzymała włochatego robala. Tkaninę do haftu techniką hardangeru też wyobrażałam sobie inaczej. Spodziewałam się materiału wyglądającego jak płótno. Wygląda jak zwykła kanwa.




     Skończyłam pierwszy rząd Jasminy. Zajęło mi to cały rok! Straszne! Zaczęłam już drugi. Ten biały maz to brak kilku krzyżyków. Nie miałam odpowiedniej nitki. Już mam!




piątek, 23 maja 2014

Wreszcie jest!











   Wymiary 210 x 180 cm, 336 kwadratów.




Nowy ptaszek, zdjęcie paskudne robione z balkonu. Nie wiem jak się nazywa


niedziela, 29 grudnia 2013

Zapachniało jaśminem.

 
  Zapachniało jaśminem  za sprawą mojej goldenowej dziewczyny. Wyjęłam ją z przepastnej szafy i zaczęłam wyszywać. Kończę kolejną kartkę. Nie pytajcie którą, prawie rok nie szyłam.




    Samplerek narazie odłożony. Musi troszkę poczekać na wenę twórczą. 







     Narzuta robi się. Mleczną nitkę połączyłam z drugim odcieniem bieli. Może nie będzie tak źle. Różowawa pójdzie na kocyk dla zaprzyjaźnionej lalki.


Po lewej jest kwadrat z mlecznej włoczki, po prawej z mieszanej.


    Dziękuję wszystkim koleżankom blogowym za odwiedziny w starym roku. Dziękuję za Waszą obecność i inspiracje. Dzięki Wam czuję, że to co robię ma sens. 

sobota, 12 października 2013

320

     Jesień ozłociła drzewa, buchnęło kolorami głębokimi, nasyconymi.  Kiedyś dawno temu, gdy byłam młodą dziewczyną, zastanawiałam się czemu jesień  na obrazach starych mistrzów jest przedstawiana jako najweselsza pora roku. Czas radości i zabaw.
    Obecnie nie znamy terminu przednówek. Sporo na ten temat można dowiedzieć się z "Chłopów" Reymonta.W czasach,  gdy nie czekamy na nowe /stąd nazwa przednówek/ bo wszystko jest.  Gdy jabłka są w sklepach praktycznie cały rok, gdy nie czekamy kiedy będzie młoda włoszczyzna. W czasach, których żyjemy nie wiemy co to jest głód. Taki niezależny od nas.
    Ludzie z obrazów wiedzieli. Dlatego dawno, dawno temu cieszono się jesienią, która zwiastowała dużo dobrego jedzenia. Widzimy orszaki wesołych kobiet i mężczyzn niosących kosze winogron. Nastała pora ucztowania i wesołej zabawy. Dość martwienia się o  pełny talerz!
  A my? Martwimy się, że będzie zimno, że słońca coraz mniej. I zimowa depresja będzie szaleć.


     Zaczęłam robić moją narzutę. W ubiegłą sobotę zaczęłam, wzór prościutki. Włoczka z szafy mamy. Mama znana chomikara znalazła włóczkę. Nie pamięta skąd się wzięła, bo nitka cieniutka. Taka do robienia na maszynach dziewiarskich. Ucieszyłam się, bo starczy na moją narzutę. Długo szukałam wzoru, ale najlepiej robi się ten klasyczny mały kwadracik. Robię z czterech nitek. Przyjemna odmiana po haftach, jest dużo czasu na myślenie. Na narzutę o wymiarach 180x220 centymetrów muszę zrobić 320 kwadratów. Mam już 29 sztuk.







Dary jesieni - maleńki ślimaczek na małym grzybku.