wtorek, 17 stycznia 2017

Lilkowy kocyk




     Zrobiłam i podarowałam. Kocyk ma wymiary 90x105 cm. Zużyłam 40 dag włóczki Bonbon. Włóczka w robocie niezła, nigdy nic z niej nie robiłam.




   

       Gile pojawiły się wieczorową porą. Ciemnica wielka, udało mi się zrobić parę zdjęć.  Przydałoby się trochę słońca. Byłyby wtedy olśniewające.




    

sobota, 14 stycznia 2017

 

     I po świętach! Dopiero w tym tygodniu świąteczna atmosfera rozwiała się i zaczęłam myśleć o wiośnie. Kupiłam nasiona i osłonkę na kwiaty. Tak na zapas. Może się przyda.
     Mikołaj, ludzkie panisko, zadbał o mnie i przyniósł mi takie cacko!


     Koło tej książki krążyłam, krążyłam i nie wiedzieć czemu nie mogłam zdecydować się na jej kupno. A przecież autorzy znani, ich filmy przyrodnicze oglądałam w telewizji.

     Pozycja znakomita dla wszystkich, którzy fotografują lub chcą fotografować przyrodę. Praktyczne spojrzenie autorów na trudną dziedzinę fotografii ptaków.

     Delektując się tą książką wyszydełkowałam małego aniołka. Skrzydła albo rękawy sukni, jak kto woli, wyszły mi trochę nierówno, ale i tak ładnie. Na następne święta zrobię zgrabniejszego.



     Robię na drutach kocyk dla małej Liluni. Lileczka pojawiła się na świecie jesienią, ma swoje kocyki, ale jak każda kokietka orzekła, że nie ma różowego. Niedługo będzie miała!



Maluszek karmnikowy tęskniący za wiosną.

poniedziałek, 12 grudnia 2016

Jasmina


     Było:





Obecnie jest:

 

   
        Paskudne zdjęcie robione wieczorem, bez lampy.  Pomalutku wyszywam i może w przyszłym roku zacznę wyszywać twarz! Tylko strasznie wolno mi to idzie. 

    Pozdrawiam gorąco :)
  





niedziela, 27 listopada 2016

   

  Byłam chora. Nie pamiętam żebym kiedykolwiek tak źle się czuła. Powoli wracam do zdrowia i zaczynam wykazywać zainteresowanie robótkami.
     Jasmina, otulona grubą warstwą kurzu,  czekała na odrobinę czułości z mojej strony.  Na dni chwały nie może liczyć w tym roku. Trochę szyję,  drugą kartkę dopiero.

     Czy macie może numery nitek do tego schematu:


       Pozdrawiam Was serdecznie :)

piątek, 8 lipca 2016

Mistrzostwa - takie sobie refleksje.

      

        Lubię oglądać mecze piłki nożnej.  Mistrzostwa, olimpiady w których biorą udział Polacy oglądam zawsze. I tak dwie "kibicki"  po babsku pogwarzyłyśmy sobie dzisiaj przez telefon. Doszłyśmy do wniosku, że na mistrzostwa Europy przyjeżdżają skrajnie wyczerpani piłkarze. Komentatorzy ciągle podkreślają jak ciężki to był sezon dla sportowców. Nie wiadomo właściwie dlaczego tak się poświęcają. Patriotyzm?

       Doszłyśmy też do wniosku, że mistrzostwa świata to swoisty targ na którym mogą zaprezentować się nieznani piłkarze. I oni starają się błyszczeć.  Ci, którzy są znani przyjeżdżają żeby "odwalić pańszczyznę". Ostatkiem sił strzelają gola i grają tak, aby nic im się nie stało. Nie chcę przytaczać nazwisk osłabionych piłkarzy. Choć niektórzy w chwilach krytycznych dla drużyny budzą się z letargu.

       W trakcie mistrzostw słyszy się tylko o tym kto kogo kupił i za ile. I właściwie to same nie wiemy po co tyle szumu wokół tych mistrzostw! Polska nie przegrała żadnego meczu i mimo to nie gra w półfinale. To też komentatorzy podkreślają. Nasza niezłomna drużyna grała tak dobrze, że odpadła. Jak to możliwe?

       Czy to jeszcze sport czy już wielki biznes! 


P.S. Będę oglądać ostatnie mecze, choć drużyna której kibicowałam odpadła.



czwartek, 7 lipca 2016

Córka marnotrawna

     Wyprałam i efekt jest taki:






    Jestem podłamana bo nie wiem czy nici różniły się odcieniem. Czy może ja pomyliłam się przy wyszywaniu. Zawsze wyszyte kartki zostawiałam, wkładałam je do teczki. Wyrzucałam dopiero po wyszyciu.  Teraz nie mogę sprawdzić bo nonszalancko je wyrzuciłam.  Może to nie moja wina tylko schematu? Też możliwe.

    Wyszywać dalej mogę ale co później?  Nie mam gwarancji, że tło w następnym rzędzie będzie takie samo jak w tym dopiero wyszytym. Może też się będzie różniło.

     Jestem w takim dziwnym miejscu pracy - za dużo zostało wyszyte i za dużo jest do wyszycia. Mogę wypruć całe tło od granatu ale czy warto?

     Carpediem, nie pierz swojej pracy! Owiń folią albo w jakiś inny sposób zabezpiecz swoją pracę i szyj dalej. Wiem teraz dlaczego Rosjanki taki otulają swoje prace! Chuchają na nie i dmuchają, szyją otulacze z kretonu. Są zapobiegliwe.


 Kilka dni później.

      Wyszywam dalej. Córka stwierdziła, że tak fatalnie to nie wygląda. Spojrzałam trochę  z boku / tzn. mniej emocjonalnie/ i stwierdziłam, że ma rację. Gdy skończę mogę przecież wygotować "Jasminę" i może będzie lepiej. Poza tym, może poceruję przejście kolorów jakąś nitką i nie będzie tak raziło. A jeżeli nic nie pomoże oprawię taką jaka będzie. Po po tylu latach będzie jak członek rodziny.
       Może nie piękna, ale nikt nie jest doskonały!

poniedziałek, 20 czerwca 2016

I... nadal Jasmina

     
        Musiałam wyprać Jaśminę bo mi się zachlapała herbatą. I zobaczcie co się stało! Mam nadzieję, że to nie nici mają inny odcień tylko proszek do prania wybielił tło obrazu. Jeżeli tło nie wyblaknie po praniu - to diabli nadali! Nie mam pojęcia czy dalej szyć czy dać sobie spokój. Zaczęłam trzecią kartkę, nie widzę żeby różniły się kolory nitek.

       I zobaczcie jaka równiusieńka krecha. Gdybym chciała zrobić umyślnie, nie udałoby mi się!
     

 


      Dziękuję za miłe komentarze, jeszcze nie obiecuję poprawy. Myślę, że  niebawem będę grzeczna i systematyczniej będę zaglądać do Was i na mojego bloga.

Dobranoc! Muszę się przespać z tą Jasminą!