niedziela, 18 kwietnia 2021

 

Zdjęcie z telefonu

   

             

     Moja Jaśmina nabiera powabu, w rzeczywistości wygląda lepiej i piękniej. Jeszcze jeden rząd i będzie gotowa. A ja już szukam nowego wzoru. Chciałabym coś innego niż portret ale ...  Chyba pozostanę przy portretach. Pozdrawiam serdecznie Kajka


 

niedziela, 9 sierpnia 2020

Jasmina

      Praca nad moja panną postępuje. Wolno, czasami bardzo wolno, ale jednak.Zdjęcia jak zwykle robione nocą. Oto ona:





sobota, 22 lutego 2020

Oczy Jaśminowe





      Jaśminowe oczy już są, były już pół roku temu. Jednak to co mnie spotkało w życiu uniemożliwiło mi przedstawienie tego, co zrobiłam. Przez pół roku nic nie szyłam. Teraz powoli wracam do haftu. Wyszywam welon Jaśminy. Moja dziewczyna pięknie wygląda i mam nadzieję, że uda mi się ją dokończyć w tym roku? A może nie? Kto to wie co życie przyniesie dobrego lub złego

niedziela, 17 marca 2019

Mocne postanowienie poprawy

   
       
     Postanowione - jeden wpis miesięcznie. Muszę rygorystycznie przestrzegać ustanowionych zasad choć kłody pod nogi rzuca mi nowy gimp. Gimp zwariował, a ja nie mam czasu aby go oswoić. I zastanawiam się dlaczego nie mogę mieć mojego starego gimpusia. Ale trudno.
     Korzystając z Waszej rady wyszyłam małego ptaszka. W zapale przerywnikowym wyjęłam też  mulinę do haftu wg pracy Giovanny Garzoni (fot. poniżej). Obrazek podobał mi się już dawno. Myślałam, że będzie taki miły przerywniczek!  Jeśli ktoś myśli, że Goldeny są skomplikowane to się myli. Wyjęłam, jak już wspomniałam, mulinę i płótno, postawiłam parę półkrzyżyków... I odstawiłam. Popatrzyłam w schemat i postanowiłam wskoczyć w "ciepłe łapcie" . Wróciłam do samplera. Zdjęcie wkrótce.

     Chcę kupić krosno, mój stojak zaczyna żyć własnym życiem i bardzo mnie to złości. Mam krosno stojące. Jest to jednak sprzęt duży, zajmujący sporo miejsca. Wymyśliłam sobie, że kupię takie krosno na stół i 

1.Fotografia z internetu.

2.Fotografia z internetu.

będzie w sam raz do wyszywania na kanapie. I teraz jest myk. Podoba mi się takie cudo (fot.1), ze względu na solidną budowę, jednak krosno drugie spełnia moje oczekiwania. Chodzi o stronę praktyczną, mogę je złożyć na płask i schować np.  do kanapy. Boję się jednak że będzie się trzęsło. Pierwsze sprawia korzystne wrażenie. Jeżeli macie którąś wersję proszę o podpowiedź.  Będę bardzo wdzięczna.
  

   
  
Mój ptaszek






Żuczek , który został spakowany do kufra.


niedziela, 13 stycznia 2019

Jasmina w 2019 roku.


     Zawsze kończę kartkę wzoru późnym wieczorem dlatego zdjęcia są jakie są. Jaśminy przybywa powolutku, tak jakbym wolniej haftowała. I chyba tak jest. Praca się ślimaczy i nie wiem co zrobić, aby wyjść z impasu. Chyba zacznę wyszywać maluchy.




          Jasmina  w styczniowym słońcu.

piątek, 8 grudnia 2017



     Długo mnie nie było, tak wyszło. 


         Kolejne trzy kartki Jasminy: dwie wyszyte w czerwcu, trzecia w listopadzie.



niedziela, 4 czerwca 2017

Jasmina c.d.



   Nareszcie połowa!  Bardzo się cieszę że już połowa. Mam wrażenie, że wieki wyszywam już Jasminę.  I choć nie jestem znużona pracą nad nią to wolałabym zaczynać już coś nowego. 


niedziela, 7 maja 2017

Jasmina



     Myślałam, że w majówkę podgonię Jasminę i  dokończę cały rząd. Niestety... Lekkomyślnie kupiłam meble, które firma szybko przywiozła w związku z czym w majówkę miałam porządkowanie i układanie rzeczy. No ale nie można mieć wszystkiego.

    Moja Jasmina:


Jakiś dziwny kleks wyszedł mi na ramieniu. Muszę sprawdzić czy nie pomyliłam numeru nici.

Czapeczka, którą zrobiłam dla małej Lili. Wcześniej zimowej komplet.






    Mandarynka - symbol małżeńskiej wierności. Chińczycy wierzą, że kiedy jedna z mandarynek   ginie, druga umiera bowiem ptaki łączą się w pary na całe życie.



   

Łyska

.

wtorek, 17 stycznia 2017

Lilkowy kocyk




     Zrobiłam i podarowałam. Kocyk ma wymiary 90x105 cm. Zużyłam 40 dag włóczki Bonbon. Włóczka w robocie niezła, nigdy nic z niej nie robiłam.




   

       Gile pojawiły się wieczorową porą. Ciemnica wielka, udało mi się zrobić parę zdjęć.  Przydałoby się trochę słońca. Byłyby wtedy olśniewające.




    

sobota, 14 stycznia 2017

 

     I po świętach! Dopiero w tym tygodniu świąteczna atmosfera rozwiała się i zaczęłam myśleć o wiośnie. Kupiłam nasiona i osłonkę na kwiaty. Tak na zapas. Może się przyda.
     Mikołaj, ludzkie panisko, zadbał o mnie i przyniósł mi takie cacko!


     Koło tej książki krążyłam, krążyłam i nie wiedzieć czemu nie mogłam zdecydować się na jej kupno. A przecież autorzy znani, ich filmy przyrodnicze oglądałam w telewizji.

     Pozycja znakomita dla wszystkich, którzy fotografują lub chcą fotografować przyrodę. Praktyczne spojrzenie autorów na trudną dziedzinę fotografii ptaków.

     Delektując się tą książką wyszydełkowałam małego aniołka. Skrzydła albo rękawy sukni, jak kto woli, wyszły mi trochę nierówno, ale i tak ładnie. Na następne święta zrobię zgrabniejszego.



     Robię na drutach kocyk dla małej Liluni. Lileczka pojawiła się na świecie jesienią, ma swoje kocyki, ale jak każda kokietka orzekła, że nie ma różowego. Niedługo będzie miała!



Maluszek karmnikowy tęskniący za wiosną.

poniedziałek, 12 grudnia 2016

Jasmina


     Było:





Obecnie jest:

 

   
        Paskudne zdjęcie robione wieczorem, bez lampy.  Pomalutku wyszywam i może w przyszłym roku zacznę wyszywać twarz! Tylko strasznie wolno mi to idzie. 

    Pozdrawiam gorąco :)
  





niedziela, 27 listopada 2016

   

  Byłam chora. Nie pamiętam żebym kiedykolwiek tak źle się czuła. Powoli wracam do zdrowia i zaczynam wykazywać zainteresowanie robótkami.
     Jasmina, otulona grubą warstwą kurzu,  czekała na odrobinę czułości z mojej strony.  Na dni chwały nie może liczyć w tym roku. Trochę szyję,  drugą kartkę dopiero.

     Czy macie może numery nitek do tego schematu:


       Pozdrawiam Was serdecznie :)

piątek, 8 lipca 2016

Mistrzostwa - takie sobie refleksje.

      

        Lubię oglądać mecze piłki nożnej.  Mistrzostwa, olimpiady w których biorą udział Polacy oglądam zawsze. I tak dwie "kibicki"  po babsku pogwarzyłyśmy sobie dzisiaj przez telefon. Doszłyśmy do wniosku, że na mistrzostwa Europy przyjeżdżają skrajnie wyczerpani piłkarze. Komentatorzy ciągle podkreślają jak ciężki to był sezon dla sportowców. Nie wiadomo właściwie dlaczego tak się poświęcają. Patriotyzm?

       Doszłyśmy też do wniosku, że mistrzostwa świata to swoisty targ na którym mogą zaprezentować się nieznani piłkarze. I oni starają się błyszczeć.  Ci, którzy są znani przyjeżdżają żeby "odwalić pańszczyznę". Ostatkiem sił strzelają gola i grają tak, aby nic im się nie stało. Nie chcę przytaczać nazwisk osłabionych piłkarzy. Choć niektórzy w chwilach krytycznych dla drużyny budzą się z letargu.

       W trakcie mistrzostw słyszy się tylko o tym kto kogo kupił i za ile. I właściwie to same nie wiemy po co tyle szumu wokół tych mistrzostw! Polska nie przegrała żadnego meczu i mimo to nie gra w półfinale. To też komentatorzy podkreślają. Nasza niezłomna drużyna grała tak dobrze, że odpadła. Jak to możliwe?

       Czy to jeszcze sport czy już wielki biznes! 


P.S. Będę oglądać ostatnie mecze, choć drużyna której kibicowałam odpadła.



czwartek, 7 lipca 2016

Córka marnotrawna

     Wyprałam i efekt jest taki:






    Jestem podłamana bo nie wiem czy nici różniły się odcieniem. Czy może ja pomyliłam się przy wyszywaniu. Zawsze wyszyte kartki zostawiałam, wkładałam je do teczki. Wyrzucałam dopiero po wyszyciu.  Teraz nie mogę sprawdzić bo nonszalancko je wyrzuciłam.  Może to nie moja wina tylko schematu? Też możliwe.

    Wyszywać dalej mogę ale co później?  Nie mam gwarancji, że tło w następnym rzędzie będzie takie samo jak w tym dopiero wyszytym. Może też się będzie różniło.

     Jestem w takim dziwnym miejscu pracy - za dużo zostało wyszyte i za dużo jest do wyszycia. Mogę wypruć całe tło od granatu ale czy warto?

     Carpediem, nie pierz swojej pracy! Owiń folią albo w jakiś inny sposób zabezpiecz swoją pracę i szyj dalej. Wiem teraz dlaczego Rosjanki taki otulają swoje prace! Chuchają na nie i dmuchają, szyją otulacze z kretonu. Są zapobiegliwe.


 Kilka dni później.

      Wyszywam dalej. Córka stwierdziła, że tak fatalnie to nie wygląda. Spojrzałam trochę  z boku / tzn. mniej emocjonalnie/ i stwierdziłam, że ma rację. Gdy skończę mogę przecież wygotować "Jasminę" i może będzie lepiej. Poza tym, może poceruję przejście kolorów jakąś nitką i nie będzie tak raziło. A jeżeli nic nie pomoże oprawię taką jaka będzie. Po po tylu latach będzie jak członek rodziny.
       Może nie piękna, ale nikt nie jest doskonały!

poniedziałek, 20 czerwca 2016

I... nadal Jasmina

     
        Musiałam wyprać Jaśminę bo mi się zachlapała herbatą. I zobaczcie co się stało! Mam nadzieję, że to nie nici mają inny odcień tylko proszek do prania wybielił tło obrazu. Jeżeli tło nie wyblaknie po praniu - to diabli nadali! Nie mam pojęcia czy dalej szyć czy dać sobie spokój. Zaczęłam trzecią kartkę, nie widzę żeby różniły się kolory nitek.

       I zobaczcie jaka równiusieńka krecha. Gdybym chciała zrobić umyślnie, nie udałoby mi się!
     

 


      Dziękuję za miłe komentarze, jeszcze nie obiecuję poprawy. Myślę, że  niebawem będę grzeczna i systematyczniej będę zaglądać do Was i na mojego bloga.

Dobranoc! Muszę się przespać z tą Jasminą!

piątek, 13 maja 2016

Jasmina c.d.



     Wreszcie skończyłam kolejny rząd! Haftowanie ostatniej kartki schematu było drogą przez mękę. Właściwie było to pół kartki, więc ochoczo wzięłam się za pracę. Myślałam "takie trochę, to się gumką zetrze". Jednak zajęło mi to więcej czasu niż można sobie wyobrazić. Najpierw zapał trochę ostygł. Bo przecież tak mało do zakończenia, więc jak przysiądę  to w dwa dni skończę. Później musiałam pruć - pomyliłam numerki muliny. Następnie ogarnęło mnie małe lenistwo i lekka niechęć do prac ręcznych. Czytałam książkę. No a potem wirusy zaatakowały mnie i udałam się do lekarza, który kazał mi się wyleżeć. Oczywiście skwapliwie skorzystałam z tej rady.

    I takim oto sposobem haftowanie tej małej, ostatniej karteczki zajęło mi tak dużo czasu. Ale jest i prezentuje się tak: