Uroczyście obiecuję, że dokończę te półtorej strony mojej Zośki! Do 14 kwietnia do północy! Chcę już zacząć innego goldenka. Inna sprawa, że poświęciłam jej dość czasu. I chcę już zająć się czymś innym.
Piszę teraz, żeby się nie rozmyślić i nie przesunąć terminu z uwagi na projekt unijny. Wymówkę mam. A jakże!
Bardzo wolno przybywa Zosi. To dlatego, że w pracy dużo pracy. W domu dużo pracy, a wieczorem chętniej czytam.
Zdjęcia panny wykonane nocą. Oto ona:
środa, 13 lutego 2013
Zaczęłam ostatni rząd. Niestety nie uda mi się dokończyć jej w lutym i od marca zacząć "Dziewczyny z grantem". Tak, tak, mój Drogi Mąż zafundował mi schemat! Wszystko już mam: kanwę, sporo nitek... Zastanawiam się tylko czy kupić ramę do stojaka, największą.
Przedwczoraj skończyłam pierwszy rząd mojej Sophie. Jednak dopiero dzisiaj mogę pokazać fotki. Ciągle się zastanawiam czy nie pomyliłam nitek. Pięknie wyszedł dekolt, jednak ten placek nie daje mi spokoju. Muszę sprawdzić czy tak musi być, czy to moja pomyłka. Może, gdy wyszyję więcej, placek zamieni się w cień?
Zakwitły jaśminy! Powietrze przesycone jest zapachem tego cudownego kwiatu. Lato
puka do drzwi, a zapach jaśminu obiecuje nam wszystkie uroki lata. Kusi
leniuchowaniem na gorącym piasku i kąpielami, zapowiada słodycz
dojrzewających owoców.
Gdy kwitną jaśminy świat jest lepszy, piękniejszy, pełen obietnic możliwych do spełnienia. Wszystko możemy i wszystko może się spełnić.
Moja Sophie, nazwałam ją tak, bo trochę to smutne że piękna dziewczyna z portretu jest bezimienna,zaczyna zajmować coraz więcej miejsca. Martwi mnie trochę ciemny "placek" nad kokardą ale może zmniejszy się, gdy wyłoni się buzia dziewczyny.