czwartek, 8 stycznia 2015

Noworoczne postanowienia - punkt 1

 

     Oto jest! Zakupione za 5 zł w pasmanterii. Wiem, że to nie jest frywolitkowy mercedes, ale do nauki mi wystarczy. Jeżeli się uda  - kupię inne, jeżeli nie - kupię igłę. Chciałabym zrobić śnieżynki na choinkę. Może mi się uda.







poniedziałek, 5 stycznia 2015

Ubiegły rok...

     Nie był to jakiś szczególnie płodny rok, ale też nie leniuchowałam!
     Narzuta zajęła mi sporo czasu, ale bardzo przyjemnie wspominam chwile spędzone podczas jej robienia.  Zszywanie i obrabianie jej to była proza przy poezji szydełkowania motywująca jednak do działania.
     Kurki szyło się bardzo miło, miały być trzy. Jest parka. Wiele radości sprawiło mi haftowanie czerwonego ptaszka. Bardzo podobają  mi się takie wzory, z szalonymi backstitchami. Serwetki zrobiłam dwie, dla siebie i mamy.
    Jak widzicie nie były to jakieś wielkie prace. Duże prace to Jasmina, którą reanimowałam ostatnio :) i sampler, który szyję i szyję i nie wiem kiedy skończę. Może gdyby nie było tak wiele pięknych wzorów...







A ta panna przybiegła, schrupała orzeszek i już jej nie było.
P.S. Oprócz tego zrobiłam trzy czapki i szalik, niestety nie upamiętniłam tego czynu stosowną fotografią.

czwartek, 1 stycznia 2015

Happy New Year !!!

    Szczęśliwego Nowego Roku, oby był lepszy od poprzedniego. Samych słonecznych dni i spełnienia marzeń oraz zrealizowania planów.

   Po wszystkich przygotowaniach, nakarmieniu rodziny i gości, w cudownym czasie kiedy lodówka pełna i nic nie trzeba robić, mogłam sobie pozwolić na marnotrawienie czasu. Pohasałam sobie po blogach. Pooglądałam wszystkie wspaniałe hafty, robótki na drutach i szydełku. I ponieważ to pierwszy dzień Nowego Roku postanowiłam;
  • nauczyć się frywolitki, na igle lub czółenku. A przynajmniej zacząć.
  • dokończyć zielony samplerek, bo już wstyd doprawdy!
  • obrobić narzutę dla mamy (j.w.)
  • zacząć wyszywać trzeci rząd Jasminy
  • zacząć wyszywać Novą. Bardzo mi się podoba i chciałbym kupić schemat tego haftu. Można zobaczyć jak pięknie wygląda u  yenulki  http://yenulka.blogspot.com/
  • kupić porządny tamborek, który dobrze napina tkaninę. Mam dwa duże, ale naciąganie na nich tkaniny to niezła zabawa. Gdy już myślę, ze mi się udało, obręcz sprężynuje a materiał myk!  I zabawa zaczyna się od nowa.
  • wyszyć  Rosettę i samplerek blackworkowy.
To tylko najważniejsze punkty mego planu i obym je zrealizowała.

     














 Może taką Mirabelkę wyszyję. Mam na nią apetyt od dawna.


   Dziękuję za wszystkie życzenia świąteczne i noworoczne. Ostatnio nie bywałam zbyt często na blogu, ale o tym już pisałam. Stary Rok się skończył i Nowy witam z nadzieją, że będzie zdrowszy i pracowity rękodzielniczo.

P.S.  Mikołaj uznał, że byłam grzeczna i dostałam aparat fotograficzny na Gwiazdkę, a Mikołaj (ten od komputerów ) pożyczył mi teleobiektyw. Czekam tylko na słoneczną pogodę!

sobota, 27 grudnia 2014

Jasmina - ponownie

    Kto czyta książki wie, że są dwa rodzaje czytelników. Ci, którzy pamiętają wszystkie przeczytane książki i ci, którzy ich nie pamiętają. Jedni i drudzy twierdzą, że każdy z tym systemów jest dobry. Koszmarem dla kogoś kto doskonale pamięta treść książki jest ponowna lektura. Niewątpliwie zaletą "zapominalskich" jest to, że  czytają książkę jakby robili to po raz pierwszy. I ja to zrobiłam, jednak  ciągle miałam  wrażenie, że losy bohaterów są mi znajome. Chodzi mi o "Latarnika" C. Lackberg.

   Wieczorami wyszyłam następną kartkę Jasminy. Panienka ma już bransoletkę.



  Na zdjęciu jest też moje pudełeczko po toruńskich piernikach. Bardzo użyteczne i pamiątkowe. To mój system na mieszane kolory w goldenach, gdy nie wyszywam zamykam i chowam do szuflady.

wtorek, 23 grudnia 2014



  Magicznych świąt jak z bajki, w blasku świec i migocących bombek.
   Fruwających Aniołów, Mikołaja z workiem prezentów.
   Zdrowych i Wesołych Świąt Bożego Narodzenia!

 
Boże narodzenie (Georges de La Tour)

środa, 10 grudnia 2014

Jasmina reaktywacja!

     Wydawać się mogło, że została żywcem pogrzebana sprezentowana od męża na urodziny. Leżała sobie odłogiem. I to nie tylko z powodu choroby w rodzinie. Także z powodu moich zawirowań zdrowotnych  i mojej niechęci do haftu.
   Aż tu nagle, jak aktorka hollywoodzka, odbiłam się od dna.... I zaczęłam, a haft znów zaczyna sprawiać mi przyjemność.




     Samplerek  dostał  serce i nam nadzieję, że niedługo go skończę. Trudno mi się wyszywa bo drobne krzyżyki, a wzrok ostatnio szybko mi się męczy. Może brak jakiejś witaminy?