niedziela, 14 kwietnia 2013

Okruchy...


   Strasznie tęsknię za moim dziadkiem. Za jego bezwarunkową dobrocią i miłością. Za malinami, które zrywał mi w ogrodzie i wsypywał do małej wtedy rączki. 
   Był nadzwyczaj dobrym człowiekiem, jakby onieśmielonym nami, wnukami. Ich kruchością i delikatnością. On wysoki, postawny i silny mężczyzna. Zaskoczony, że jego wnuki są takie maleńkie. Z natury milczący, tylko nas obserwował, jednak wszystko o nas wiedział. Nie musiałam z nim rozmawiać, aby wiedzieć, że mnie rozumie. Ja też go rozumiałam. 
   Czułam się przy nim bezpiecznie i bardzo mi go brak. 





1 komentarz:

  1. Znałam tylko jednego dziadka. Drugi zmarł, gdy Mamusia miała 5 lat... Za to miałam takiego Wujka, jak opisujesz... Taki... Mateusz z Zielonego Wzgórza... I też tęsknię za moim Wujkiem Antkiem...

    OdpowiedzUsuń