środa, 1 maja 2013
poniedziałek, 29 kwietnia 2013
Chomikowy potwór
Drzemie we mnie chomikowy potwór! Zmieniam się w niego systematycznie od czasu do czasu. Muszę wtedy coś kupić w pasmanterii. Potem oczekiwanie na przesyłkę, gdy kupiłam coś w sklepie internetowym, przypomina nieco oczekiwanie na świąteczne prezenty. Ten dreszczyk, który towarzyszy wszystkim dzieciom, które zastanawiają się jakie prezenty otrzymają towarzyszy i mnie. Nie jest tak silny ale równie przyjemny.
Wyprawy do realnej pasmanterii wprowadzają mnie w radosny nastrój. Czuję się w niej jak w domu z którego trudno wyjść. Te pudełeczka z guzikami wszelkiej wielkości i zastosowania interesowały mnie już w dzieciństwie, gdy chodziłam tam z mamą. Pasmanteria tworzy specyficzny klimat " Tylko dla pań". Wszyscy wiedzą, że bywają tam tylko kobiety i nawet małe dziewczynki to wyczuwają. Nadal pani odmierzająca metry gumy, tasiemki czy wstążki jawi mi się jako bogini-strażniczka tego miejsca. Zna wszystkie tajemnice i wydziela je małymi dawkami.
Lubię oglądać moje zapasy. Zastanawiać się, którą mulinę wybrać? Czy ta tkanina będzie dobra do tego schematu.
Przechodząc do meritum, zawładnął mną w tych dniach chomikowy potwór. Nie podałam ani numeru ani innych danych dot. mojego nowego goldena. Dostałam go w styczniu i radowałam się nim po chomiczemu. Kupiłam nici i dwie kanwy: 16 i 18. Oglądałam i cierpliwie czekałam kiedy skończę Spohie.
Nr 2475
Wymiary : 400 x 526 krzyżyków
Kolory: 192
Pojedyncze: 77
Mieszane:115
Wymiary na kanwie 18 : 56.4 x 74.2 cm
Widzicie co robi z porządnego człowieka Chomikowy Potwór!
Kajka
Przechodząc do meritum, zawładnął mną w tych dniach chomikowy potwór. Nie podałam ani numeru ani innych danych dot. mojego nowego goldena. Dostałam go w styczniu i radowałam się nim po chomiczemu. Kupiłam nici i dwie kanwy: 16 i 18. Oglądałam i cierpliwie czekałam kiedy skończę Spohie.
Moja Jasmina
http://pictify.com/252020/adolphe-william-bouguereau-1825-1905-lorientale-a-la-grenade-girl-with-a-pomegranate-1875Nr 2475
Wymiary : 400 x 526 krzyżyków
Kolory: 192
Pojedyncze: 77
Mieszane:115
Wymiary na kanwie 18 : 56.4 x 74.2 cm
Widzicie co robi z porządnego człowieka Chomikowy Potwór!
Kajka
niedziela, 28 kwietnia 2013
Miłe złego początki
W haftowaniu goldenów są dwie wspaniałe chwile. Pierwsza, gdy kratkujemy kanwę i naciągamy ją na tamborek lub krosno. Stawiamy pierwsze krzyżyki.To naprawdę piękna chwila. Drugi wspaniały moment jest wtedy gdy kończymy pracę. Podziwiamy efekt naszej wielogodzinnej, żmudnej dłubaniny. I wreszcie możemy ją oprawić.
Po drodze jest jeszcze jedna chwila radości, gdy w wyszywanym portrecie pojawiają się oczy. Wtedy portret nabiera życia, a haftowana postać przestaje być anonimowa.
Reszta, /rok, dwa.../ to mozolna praca dająca wypoczynek. W trakcie której można przemyśleć swoje sprawy, wyciszyć się i odpocząć po dniu pracy. Dlatego tak lubimy wszelkie robótki ręczne.
To rezultat sobotniego wieczoru:
Po drodze jest jeszcze jedna chwila radości, gdy w wyszywanym portrecie pojawiają się oczy. Wtedy portret nabiera życia, a haftowana postać przestaje być anonimowa.
Reszta, /rok, dwa.../ to mozolna praca dająca wypoczynek. W trakcie której można przemyśleć swoje sprawy, wyciszyć się i odpocząć po dniu pracy. Dlatego tak lubimy wszelkie robótki ręczne.
To rezultat sobotniego wieczoru:
sobota, 27 kwietnia 2013
Jasmina
Dzisiaj zaczęłam nowego goldenka. Dostałam go w prezencie od męża. Czekał sobie od stycznia. Szyję go na kanwie 18, schemat ma 72 strony. I boję się tak dużej pracy. Będę haftowała i haftował jak zaczarowana księżniczka, która ze zgryzoty zamienia się w wiedźmę. I może nawet zacznę latać na miotle?
Miłego majowego weekendu spędzonego w miłym towarzystwie życzę wszystkim, którzy zaglądają do mnie.
Pozdrawiam Kajka
niedziela, 21 kwietnia 2013
Wiosna i duży haust życia.
Wiosna przyszła gwałtownie i równie gwałtownie dala znać o sobie meteoropatom. Oprócz szalejącej przyrody, rozwijającej się błyskawicznie, równie gwałtownie szalały migreny, wirusy i bóle serca. Gdzie nie przyłożysz ucho, tam wiosna. Słyszysz o różnych bólach i cierpieniach wiosennych. Autorka niniejszego bloga nadejście pięknej panny uczciła dwudniową migreną. A co! Mam być gorsza. Podła mircia przyszła niestety nie jak przyzwoita przyjaciółka w sobotę lub niedzielę, ale we wtorek. Przeżyłam.
W czwartek, o pierwszej w nocy skończyłam piękną Zosię. Terminy, coby o nich nie mówić, bardzo pomagają zmobilizować się do pracy. Dzięki mocnemu postanowieniu oraz mojej determinacji i dopingowi koleżanek jest kolejna praca.
Czeka teraz na mnie piękna Jasmina z Wysp Hebanowych. Dziewczynka o egzotycznej urodzie. Mam nadzieję, że będzie się podobała.
Pamiętacie hafcik, który wyszywałam jakiś czas temu. Znalazł zastosowanie i zdobi worek przedszkolaka.
To moja nowa praca z cyklu przerywników. Przyjemnie się ją haftuje.
Kilka zdjęć z wiosennego spaceru.
niedziela, 14 kwietnia 2013
Okruchy...
Strasznie tęsknię za moim dziadkiem. Za jego bezwarunkową
dobrocią i miłością. Za malinami, które zrywał mi w ogrodzie i wsypywał
do małej wtedy rączki.
Był nadzwyczaj dobrym człowiekiem, jakby
onieśmielonym nami, wnukami. Ich kruchością i delikatnością. On wysoki,
postawny i silny mężczyzna. Zaskoczony, że jego wnuki są takie
maleńkie. Z natury milczący, tylko nas
obserwował, jednak wszystko o nas wiedział. Nie musiałam z nim
rozmawiać, aby wiedzieć, że mnie rozumie. Ja też go rozumiałam.
Czułam się przy nim bezpiecznie i bardzo mi go brak.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

