czwartek, 15 stycznia 2015
Proszę o pomoc - kordonek Maxima?
Czy nadaje się do frywolitek? Czy nitka jest cienka czy gruba? Długość nitki w nawoju 565 m ( druty 2-2,5; szydełko 1,5mm). Znalazłam w sieci a że lata świetlne nie szydełkowałam więc nie wiem.
Pozdrawiam gorąco :)
poniedziałek, 12 stycznia 2015
Wieje, wyje wicher!
Wieje, wyje wicher! Nieprzyjemnie... Ale i brzydka pogoda ma swoje zalety!
Skończyłam kolejną kartkę Jasminy i szybciutko się chwalę.
Frywolitkuję - łatwo nie jest. Ćwiczę, ćwiczę i ćwiczę... Jedno mogę powiedzieć, miło trzyma się czółenko! Malutkie, przyjemnie leży w dłoni. Po dużych haftach fakt, że można mieć robótkę w kieszeni, zachęca do ćwiczeń.
Chranno, proszę Cię o radę. Jakie czółenko kupić? Moje obecne kupiłam w pasmanterii tak przy okazji. Jak już pisałam, Mercedesem nie jest, raczej Syrenką. I jednym i drugim dojedzie się do celu, ale komfort jazdy i praca silnika to już inna sprawa. Nici jutro kupię, bo doświadczalnie stwierdziłam, że zwykły kordonek się nie nadaje.
Luno-malutka, oczywiście że myślę o teleobiektywie. Zastanawiam się nad Nikonem 55-300 i 70-300. Opinii w necie jest całe mnóstwo i można zwariować od ich czytania. Odnoszę wrażenie, że wiem jeszcze mniej po lekturze niż przed nią. Dyskusje o aparatach i obiektywach zaczynają przypominać dyskusje polityków. Kończą się podobnie jak polityków - fani fotografii zaczynają się obrażać. Wybór aparatu był niełatwy, ale poszłam na łatwiznę i stwierdziłam, że jeżeli rozwinę swoje umiejętności to kupię zachwalany w necie d7100.Zamknęłam oczy i wskazałam palcem.
Proszę, napisz mi co sądzisz o tych dwóch obiektywach. Twoja opinia będzie dla mnie bardzo pomocna. I co sądzisz o Tamronie?
Dziękuję za miłe komentarze. Bardzo mi miło, że należę do waszego grona fanek-rękodzielniczek, kobiet o złotych rękach!
Miłego tygodnia, oby nitki się nie plątały!
czwartek, 8 stycznia 2015
Noworoczne postanowienia - punkt 1
poniedziałek, 5 stycznia 2015
Ubiegły rok...
Nie był to jakiś szczególnie płodny rok, ale też nie leniuchowałam!
Narzuta zajęła mi sporo czasu, ale bardzo przyjemnie wspominam chwile spędzone podczas jej robienia. Zszywanie i obrabianie jej to była proza przy poezji szydełkowania motywująca jednak do działania.
Kurki szyło się bardzo miło, miały być trzy. Jest parka. Wiele radości sprawiło mi haftowanie czerwonego ptaszka. Bardzo podobają mi się takie wzory, z szalonymi backstitchami. Serwetki zrobiłam dwie, dla siebie i mamy.
Jak widzicie nie były to jakieś wielkie prace. Duże prace to Jasmina, którą reanimowałam ostatnio :) i sampler, który szyję i szyję i nie wiem kiedy skończę. Może gdyby nie było tak wiele pięknych wzorów...
P.S. Oprócz tego zrobiłam trzy czapki i szalik, niestety nie upamiętniłam tego czynu stosowną fotografią.
Narzuta zajęła mi sporo czasu, ale bardzo przyjemnie wspominam chwile spędzone podczas jej robienia. Zszywanie i obrabianie jej to była proza przy poezji szydełkowania motywująca jednak do działania.
Kurki szyło się bardzo miło, miały być trzy. Jest parka. Wiele radości sprawiło mi haftowanie czerwonego ptaszka. Bardzo podobają mi się takie wzory, z szalonymi backstitchami. Serwetki zrobiłam dwie, dla siebie i mamy.
Jak widzicie nie były to jakieś wielkie prace. Duże prace to Jasmina, którą reanimowałam ostatnio :) i sampler, który szyję i szyję i nie wiem kiedy skończę. Może gdyby nie było tak wiele pięknych wzorów...
| A ta panna przybiegła, schrupała orzeszek i już jej nie było. |
czwartek, 1 stycznia 2015
Happy New Year !!!
Szczęśliwego Nowego Roku, oby był lepszy od poprzedniego. Samych słonecznych dni i spełnienia marzeń oraz zrealizowania planów.
Po wszystkich przygotowaniach, nakarmieniu rodziny i gości, w cudownym czasie kiedy lodówka pełna i nic nie trzeba robić, mogłam sobie pozwolić na marnotrawienie czasu. Pohasałam sobie po blogach. Pooglądałam wszystkie wspaniałe hafty, robótki na drutach i szydełku. I ponieważ to pierwszy dzień Nowego Roku postanowiłam;
Może taką Mirabelkę wyszyję. Mam na nią apetyt od dawna.
Dziękuję za wszystkie życzenia świąteczne i noworoczne. Ostatnio nie bywałam zbyt często na blogu, ale o tym już pisałam. Stary Rok się skończył i Nowy witam z nadzieją, że będzie zdrowszy i pracowity rękodzielniczo.
P.S. Mikołaj uznał, że byłam grzeczna i dostałam aparat fotograficzny na Gwiazdkę, a Mikołaj (ten od komputerów ) pożyczył mi teleobiektyw. Czekam tylko na słoneczną pogodę!
Po wszystkich przygotowaniach, nakarmieniu rodziny i gości, w cudownym czasie kiedy lodówka pełna i nic nie trzeba robić, mogłam sobie pozwolić na marnotrawienie czasu. Pohasałam sobie po blogach. Pooglądałam wszystkie wspaniałe hafty, robótki na drutach i szydełku. I ponieważ to pierwszy dzień Nowego Roku postanowiłam;
- nauczyć się frywolitki, na igle lub czółenku. A przynajmniej zacząć.
- dokończyć zielony samplerek, bo już wstyd doprawdy!
- obrobić narzutę dla mamy (j.w.)
- zacząć wyszywać trzeci rząd Jasminy
- zacząć wyszywać Novą. Bardzo mi się podoba i chciałbym kupić schemat tego haftu. Można zobaczyć jak pięknie wygląda u yenulki http://yenulka.blogspot.com/
- kupić porządny tamborek, który dobrze napina tkaninę. Mam dwa duże, ale naciąganie na nich tkaniny to niezła zabawa. Gdy już myślę, ze mi się udało, obręcz sprężynuje a materiał myk! I zabawa zaczyna się od nowa.
- wyszyć Rosettę i samplerek blackworkowy.
Może taką Mirabelkę wyszyję. Mam na nią apetyt od dawna.
Dziękuję za wszystkie życzenia świąteczne i noworoczne. Ostatnio nie bywałam zbyt często na blogu, ale o tym już pisałam. Stary Rok się skończył i Nowy witam z nadzieją, że będzie zdrowszy i pracowity rękodzielniczo.
P.S. Mikołaj uznał, że byłam grzeczna i dostałam aparat fotograficzny na Gwiazdkę, a Mikołaj (ten od komputerów ) pożyczył mi teleobiektyw. Czekam tylko na słoneczną pogodę!
sobota, 27 grudnia 2014
Jasmina - ponownie
Kto czyta książki wie, że są dwa rodzaje czytelników. Ci, którzy pamiętają wszystkie przeczytane książki i ci, którzy ich nie pamiętają. Jedni i drudzy twierdzą, że każdy z tym systemów jest dobry. Koszmarem dla kogoś kto doskonale pamięta treść książki jest ponowna lektura. Niewątpliwie zaletą "zapominalskich" jest to, że czytają książkę jakby robili to po raz pierwszy. I ja to zrobiłam, jednak ciągle miałam wrażenie, że losy bohaterów są mi znajome. Chodzi mi o "Latarnika" C. Lackberg.
Wieczorami wyszyłam następną kartkę Jasminy. Panienka ma już bransoletkę.
Na zdjęciu jest też moje pudełeczko po toruńskich piernikach. Bardzo użyteczne i pamiątkowe. To mój system na mieszane kolory w goldenach, gdy nie wyszywam zamykam i chowam do szuflady.
Wieczorami wyszyłam następną kartkę Jasminy. Panienka ma już bransoletkę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
